Siła projektu Formodesign
Kategoria: Architektura, Dodano: 2009-09-24 16:40
Porażającą siłę projektu „Dom na wodzie” pabianickiej pracowni Formodesign odczuwa się już przy pierwszym kontakcie z idealnymi wizualizacjami. Analizując dalej projekt za projektem dostrzegamy pomysł, doświadczenie i niebanalne rozwiązania dwóch młodych ale już pozytywnie zaskakujących architektów Łukasza Skirzyńskiego i Jędrzeja Lewandowskiego.
Newsweek wymienia ich wśród pierwszej dziesiątki polskich, najważniejszych grup architektonicznych, godnie definiujących naszą eksportową myśl architektoniczną. Prawdziwe zamieszanie na temat młodych architektów pojawia się również w internecie: designboom.com, archdaily.com, worldarchitecure.com , dailytonic.com, designyoutrus.com to tylko kilka z wielu publikacji potwierdzających sukces ich ostatnich projektów. Pracownia swoją działalność rozpoczęła w 2000 roku, a ma już na koncie również pokaźną listę nagrodzonych prac. Międzynarodowe grono architektów zachwyciło się zarówno fantazyjnym domem na wodzie, jak i N house S czy też projektem modernizacji Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki Łódzkiej.
Rozmowa z Formodesign to prawdziwa przyjemność. Zapraszamy!
Wyróżnienie i nagroda publiczności w konkursie 20+10+X World Architecture Community za Projekt modernizacji Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki Łódzkiej oraz za kultowy już „Dom na Wodzie.” Publikacje w mediach polskich i zagranicznych. Czujecie się docenieni? Czy czujecie się docenieni w Polsce?
Jeszcze chyba za wcześnie na mówienie o byciu docenionym lub nie, ale faktycznie zainteresowanie naszymi projektami daje dużo satysfakcji. Większość publikacji zagranicznych pojawi się w najbliższym półroczu i będzie ich trochę więcej niż polskich. Napisał do nas m.in. FRAME i MARK i trudno tu ukrywać zadowolenie z tego, że nasza architektura może chociaż przez chwilę powędrować trochę dalej. Tak czy inaczej najwięcej radości sprawia nam współpraca z inwestorem, który lubi dobrą architekturę. Kiedy świadomie decyduje się na nasze rozwiązania to projektujemy tak, jakby miał to być taki dom na wodzie. N house S jest dobrym przykładem, bo jest to zlecenie na mały ale nowoczesny dom jednorodzinny. Dostaliśmy swobodę działania i byliśmy miło zaskoczeni, że projekt został niedawno z marszu przyjęty do konkursu na Dom Roku, który organizuje Dom&Wnętrze (będzie opublikowany w październiku). W takich momentach można czuć się docenionym.
Newsweek pisząc o waszych sukcesach zauważa, iż w Polsce docenia się całkiem inne pracownie architektoniczne niż za granicą. Sława największych architektów polskich nigdy nie przekroczyła naszych granic. Czy zauważacie ten brak konsekwencji? Z czego on wynika?
To trudne pytanie. Może nawet za trudne jak na naszą jeszcze młodą pracownię. Poważnie. Z pewnością nie należy mylić wielkich architektów z wielkimi pracowniami liczącymi kilkadziesiąt osób. To często dwie różne rzeczy. Jesteśmy świeżo po arcyARCHIwizjach i spotkaniu z Robertem Koniecznym, który jest doceniany i tu i tam, i przyznaję, że było to dla nas bardzo inspirujące doświadczenie. To wspaniały człowiek, który projektuje zaskakujące budynki.
Czy faktycznie wielkie pracownie architektoniczne pochłonięte realizacją biurowców i apartamentowców przegrywają artystyczną rywalizację z bardziej ryzykownymi projektami młodszych kolegów?
Jeżeli „biurowce i apartamentowce”, które wychodzą od młodych zespołów są odbierane przez ludzi lepiej niż te z wielkich pracowni to czemu się z tym nie zgodzić? Chyba wszystkie nowe pracownie mają ten przywilej, że nie wpadły jeszcze (i mamy nadzieję, że nie wpadną) w projektową rutynę. Nie mamy recepty na każdy typowy budynek i chyba dlatego pojawiają się te wyjątkowe.
Czy patrząc na projekty młodych pracowni można stworzyć definicje „polskiej, eksportowej myśli architektonicznej”? Jak nazwać nowe trendy?
Nasza eksportowa myśl architektoniczna jest wyjątkowo dobra. Projekty kliku pracowni zdobyły już super nagrody i wyróżnienia na arenie międzynarodowej, co tylko potwierdza jakość projektowania w naszym pokoleniu. Spora część projektowanych teraz obiektów posiada niestandardowe, jak na polskie warunki, rozwiązania architektoniczno - konstrukcyjne. To zbliża nas do architektury skandynawskiej czy niemieckiej. Można powiedzieć, że to odwaga do proponowania ludziom mieszkającym w Polsce architektury, którą znają tylko z zagranicznych podróży i kolorowych czasopism. Do tego często jest to architektura świeża, która nie powiela światowych rozwiązań.
W pracowni często przeglądamy co nowego dzieje się u naszych koleżanek i kolegów architektów i wyciągamy wnioski – jest dobrze, a to motywuje.
Jeden z pierwszych komentarzy pod publikacją domu na wodzie, na sławnym portalu DesignBoom brzmiał: “Do you think there was a stapler on the desk where they brainstormed the shape of this one.” Co faktycznie jest inspiracją? Skąd bierze się wasz projekt?
Na szczęście na stole nie było zszywacza;) Jestem zadowolony z tego projektu przede wszystkim dlatego, że jego „produkcja” nie była ograniczona czasem. W rzeczywistości powstał szybko, ale tylko dlatego, że nie musiał być skończony na przysłowiowe „jutro”. To taki przykład „it’s ready when it’s ready”. W domu na wodzie jest coś z wilka morskiego, wieloryba, jachtu. Jest przy tym bardzo dynamiczny i bezkompromisowy. Cieszę się, że został zauważony. Inaczej byłby tylko „fajny”, a tak ludzie wrzucają go na swoje blogi i mówią, że chcieliby w nim mieszkać. To bardzo miłe.
Wiemy już jak Formodesign potrafi poskromić morskie fale. Jak poskromić jednak rzeczywistość polską? Jak poradzić sobie z mieszaniną stylów i architektonicznym eklektyzmem?
Różnorodność ma liczne zalety, jednak potrzeba jej lepszej organizacji przestrzennej. Według mnie nawet zadbane otoczenie może mieć poskramiający wpływ na to co nas otacza. Ponadto czasem samo odświeżenie wyglądu budynku daje zaskakujący, pozytywny efekt.
Chociaż zdarza się też, że lepszym wyjściem jest wymiana starego obiektu na nowy;)
Co widzisz za oknem jadąc trasą Pabianice - Łódź?
Jeżdżę skrótem przez okoliczne pola dlatego nie muszę się za dużo zastanawiać. I tak wszędzie między miastami jest to samo. Czasem zmieniam trasę żeby zerknąć jak powstaje nowa IKEA, bo to widok na który czekaliśmy latami.
Jak zniechęcić Polaków do tradycyjnej architektury „wieżyczki, kolumny, pałacyk”? Jak przekonać ludzi do nowoczesnych projektów w stylu waszego N-House-S?
Dworki z katalogów nie mają niczego wspólnego z budynkami, które starają się naśladować. To trzeba zwalczać. Ludzie często za późno kontaktują się z architektem. Przeglądają miesiącami stosy wydawnictw typu „milion projektów dla ciebie” tracąc tylko swój czas. Po takiej dawce sam miałbym wątpliwości co do naszej architektury.
Na szczęście dużo osób, z którymi rozmawiamy wie już, że dworek to nie wszystko. Mam wrażenie, że to właśnie po części zasługa młodych pracowni, które prezentują swoje projekty w Internecie i czasopismach. Nasi inwestorzy mają do dyspozycji kilkadziesiąt kilo książek z pracownianej biblioteki. Nie powielamy rozwiązań ale staramy się ich edukować, pokazywać „jak może być”. Zabierają te książki do domów i to pomaga nam w późniejszych rozmowach.
Nowoczesny design to drogie, markowe produkty. Czy nowoczesna architektura oznacza drogi projekt?
Nowoczesna architektura to nie tylko materiały i duże przeszklenia. To przede wszystkim myślenie o przestrzeni, którą przy ich pomocy się wyznacza. Nowoczesne budynki wyglądają na proste, ale w rzeczywistości trzeba się nieźle wygimnastykować żeby osiągnąć w nich ten efekt. Płaci się za myślenie, a do tego mało kto jest w Polsce przyzwyczajony. Nie potrafię zrozumieć dlaczego inwestor szuka cięć kosztów na cenie najdrobniejszego projektu architektonicznego. Przecież to w tym projekcie decyduje się pośrednio o przyszłych kosztach budowy, więc płacąc za jego dokładne wykonanie można liczyć na spore oszczędności w późniejszym czasie.
Jakie plany ma Formodesign?
Zależy nam też na promowaniu architektury i prowokowaniu ludzi do rozmowy na jej temat. Chcemy też projektować coraz lepiej;) i będziemy starali się wykorzystywać coraz więcej rozwiązań energooszczędnych/pasywnych. Ale kto tak naprawdę wie co będzie za rok czy dwa.
Ostatnio zgłosił się do nas kanadyjski inwestor, który jest właścicielem 40 metrowej belgijskiej barki turystycznej z 1920 roku (w tej chwili barka znajduje się w Vancouver). Poprosił nas o pomoc w przeprojektowaniu całości tak, żeby przypominała mu dom na wodzie. To też taka chwila, kiedy można poczuć się docenionym. Zobaczymy jak ta historia potoczy się dalej. Sami jesteśmy ciekawi czy nie skończy się to tylko na rozmowie, jednak mamy nadzieję że będziemy mogli zaproponować jakieś rozwiązanie.
Dziękuję i pozdrawiam:)
Więcej na: www.formodesign.pl,
Inne artykuły na temat: Formodesign, Dom na wodzie,




Mała Rzecz - Pomagamy dzieciom przez design
TED - Technology, Entertainment, Design
Joan Gaspar w Decorativos




